Programy i przedsięwzięcia dla studentów, naukowców i instytucji

Akademickość jest miastotwórcza. Rozmowa z ministrem Edukacji i Nauki Przemysławem Czarnkiem

Akademickość jest miastotwórcza. Rozmowa z ministrem Edukacji i Nauki Przemysławem Czarnkiem

Uczelnie w mniejszych miastach pełnią wiele istotnych funkcji i generują wiele impulsów rozwojowych. To lokalne centra wiedzy, które współpracują z otoczeniem społeczno-gospodarczym. Swoją ofertą kształcenia odpowiadają na potrzeby rynku pracy w regionie. Kształcenie wysoko wykwalifikowanych pracowników przekłada się na rozwój kapitału ludzkiego, a co za tym idzie, zwiększa szanse na nowe inwestycje i przyciągnięcie do danego miastach nowych firm oraz przedsiębiorstw – o rozwoju uczelni w mniejszych miastach rozmawiamy z ministrem edukacji i nauki Przemysławem Czarnkiem.

W październiku minęły 2 lata od objęcia przez Pana urzędu Ministra Edukacji i Nauki. Gdyby miał Pan wskazać priorytety swojej działalności w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego, to co by Pan wymienił? Na czym szczególnie zależy Przemysławowi Czarnkowi jako ministrowi edukacji i nauki?

Jest kilka takich obszarów. Pakiet wolności akademickiej, wzrost wynagrodzeń pracowników uczelni, powstanie Akademii Kopernikańskiej, rozwój czasopism naukowych, nowe programy czy umiędzynarodowienie polskiej nauki. W Ministerstwie Edukacji i Nauki realizujemy wiele ambitnych i ważnych przedsięwzięć. Mógłbym je długo wyliczać. Dla mnie jednak szczególnie ważne jest wspieranie uczelni w mniejszych miastach i zapewnienie młodym ludziom, niezależnie od ich miejsca zamieszkania, równych szans rozwoju. Od kiedy objąłem urząd Ministra Edukacji i Nauki, patronuję temu kierunkowi i będę patronował w przyszłości. Nie zgadzam się z poglądem, że wyłącznie rozwój największych ośrodków akademickich w dużych miastach przyniesie polskiej nauce i szkolnictwu wyższemu najwięcej korzyści. Potrzebna jest zdrowa konkurencja. Uczelnie w mniejszych miastach pokazały, że mają ogromny potencjał, że można w nich prowadzić badania naukowe i kształcić na wysokim poziomie. 

W jaki sposób rozwijane są te uczelnie? Na jakie wsparcie ze strony ministerstwa mogą liczyć? 

Wspieranie uczelni w mniejszych miastach odbywa się na kilku płaszczyznach. W 2022 roku o 136 mln zł zwiększyliśmy subwencję dla publicznych uczelni zawodowych. Wsparcie trafiło do 34 podmiotów. To środki, które realnie wpływają na rozwój wyższego szkolnictwa zawodowego w różnych regionach Polski.
Od 2019 roku uczelnie zawodowe otrzymują także wsparcie w ramach „Dydaktycznej inicjatywy doskonałości”. Co roku do 15 uczelni trafia dodatkowy 1 mln zł na doskonalenie jakości kształcenia na kierunkach studiów o profilu praktycznym. W ten sposób mogą one dostosowywać swoją ofertę kształcenia do potrzeb rynku pracy w regionie.
W grupie uczelni zawodowych (publicznych i niepublicznych) wprowadziliśmy również nową kategorię – „akademie nauk stosowanych”. To wzmacnia ich pozycję na rynku edukacyjnym i przyczynia się do pozytywnego odbioru w otoczeniu społeczno-gospodarczym. Ostatnie, ale nie mniej istotne, to także rozwijanie kierunków medycznych, m.in. na uczelniach w byłych miastach wojewódzkich.

Zatrzymajmy się na chwilę przy tym wątku. Będziemy mieć więcej lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, którzy wykształcą się poza największymi ośrodkami?

Nowe kierunki medyczne to odpowiedź na wyzwania współczesnego i przyszłego świata. Potrzebujemy więcej lekarzy, pielęgniarek, ratowników, diagnostów laboratoryjnych. Pokazała to jak w soczewce pandemia COVID-19, ale obserwujemy to także na przestrzeni ostatnich lat. Większe zapotrzebowanie na zawody medyczne wynika nie tylko z tego, że dłużej żyjemy, ale z tego, jak pracujemy, jakie są nasze nawyki. Jednym z zawodów, na który będzie największe zapotrzebowanie w najbliższych latach, jest fizjoterapeuta. To daje do myślenia i powinno stymulować konkretne działania.
Mamy ogromne deficyty kadrowe we wszystkich zawodach medycznych. W przypadku lekarzy szacuje się, że brakuje ich nawet 50–60 tys. Jedyną drogą, by ten niedobór kadrowy uzupełnić, jest otwieranie nowych kierunków. To także jeden z priorytetów mojej działalności jako Ministra Edukacji i Nauki, na którym mi szczególnie zależy.
W ostatnim czasie wydałem pozwolenie na utworzenie jednolitych studiów magisterskich o profilu ogólnoakademickim na kierunku lekarskim m.in. na Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym im. Jana Długosza w Częstochowie, Akademii Mazowieckiej w Płocku czy Akademii Medycznych i Społecznych Nauk Stosowanych w Elblągu. W toku jest wniosek Akademii Kaliskiej. 

Czy młodzi ludzie, kandydaci na lekarzy, będą chcieli podejmować kształcenie w tych uczelniach?

 Jak wspomniałem, te uczelnie mają ogromny potencjał i bardzo dobrze się rozwijają. Dla przykładu w Płocku mamy dobrze funkcjonujący szpital, który stanowi zaplecze do kształcenia praktycznego na kierunkach medycznych. Sama uczelnia – Akademia Mazowiecka – ma bardzo dobrą bazę dydaktyczną, wyposażoną w centrum symulacji medycznej, które jest rozbudowywane na potrzeby kształcenia przyszłych lekarzy.
Chcę również podkreślić, że Ministerstwo Edukacji i Nauki inwestuje w kierunki, na których uzyskiwane są efekty kształcenia w dziedzinie nauk medycznych i nauk o zdrowiu. Jeszcze w tym roku uczelnie zawodowe otrzymają dodatkowe 30 mln zł na ten cel. 

Wróćmy jeszcze do wspierania uczelni, które znajdują się poza dużymi ośrodkami akademickimi. Dlaczego to takie ważne? 

Uczelnie w mniejszych miastach pełnią wiele istotnych funkcji i generują wiele impulsów rozwojowych. To lokalne centra wiedzy, które współpracują z otoczeniem społeczno-gospodarczym. Swoją ofertą kształcenia odpowiadają na potrzeby rynku pracy w regionie. Kształcenie wysoko wykwalifikowanych pracowników przekłada się na rozwój kapitału ludzkiego, a co za tym idzie, zwiększa szanse na nowe inwestycje i przyciągnięcie do danego miastach nowych firm  oraz przedsiębiorstw.
Atrakcyjna oferta kształcenia sprawia, że młodzi ludzie nie muszą wyjeżdżać do dużych ośrodków akademickich. Mogą zdobywać wiedzę i cenione umiejętności w swoich rodzinnych miastach, a później rozwijać się w nich zawodowo. To również szansa na zatrzymanie odpływu ludności do dużych miast.
Nie możemy zapominać, że społeczności akademickie „ożywiają” dane miasto. Obecność młodych, pełnych energii i entuzjazmu ludzi przyczynia się do większej dostępności kultury czy różnorodnych form rozrywki.

W zasadzie można by było powiedzieć, że rozwój uczelni w mniejszych miastach wpisuje się w ideę szeroko rozumianego zrównoważonego rozwoju.

W pełni się z tym z zgadzam. Podnoszenie statusu kształcenia w mniejszych miastach czy byłych miastach wojewódzkich ma niezwykle istotne znaczenie. Takie miasta jak: Kalisz, Gorzów Wielkopolski, Zamość, Płock czy wreszcie Piotrków Trybunalski zasługują na akademie. Akademickość jest miastotwórcza. Przyczynia się nie tylko do podnoszenia jakości kształcenia, ale także do rozwoju całego miasta. Z takim spojrzeniem na kształt szkolnictwa wyższego zgadzają się politycy różnych opcji. 


Wywiad z Prof. dr hab. n. med. Maciejem Słodkim – Rektorem Akademii Mazowieckiej w Płocku

Co oznacza podniesienie statusu uczelni dla Płocka. Co się zmieni lub co już się zmieniło? 

Utworzenie Akademii Mazowieckiej w Płocku na mocy ustawy, w wyniku uzyskania kategorii naukowej B+, pokazało wszystkim mieszkańcom Płocka oraz całego regionu ogromny potencjał wspólnoty uczelni. Pokazaliśmy, że w takich miastach jak Płock można  prowadzić badania naukowe na wysokim poziomie. Uzyskanie statusu akademii spowodowało większe zainteresowanie ze strony władz samorządowych oraz mediów, dzięki czemu nasz przekaz trafia do większej liczby potencjalnych przyszłych studentów. Chcemy ich zachęcić do studiowania w Płocku, licząc, że później znajdą tutaj zatrudnienie i miejsce zamieszkania. Odpowiedzią na zapotrzebowanie na przykład na psychologów czy informatyków jest kształcenie ich w naszej Akademii. Wiadomo, że jedną z najważniejszych potrzeb społecznych jest zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego. Dlatego też od roku akademickiego 2023/2024 będziemy kształcić przyszłych lekarzy. Oczywiście nie spoczywamy na laurach. Nadal będziemy podejmować śmiałe wyzwania. Uważam, że książęce miasto Płock, gród Bolesława Krzywoustego, zasługuje na uniwersytet. Powiem więcej, Płock potrzebuje uniwersytetu, bowiem jest to jeden z najbardziej miastotwórczych kierunków rozwoju.

Co oznacza, że akademickość jest miastotwórcza? Dlaczego tak ważny jest rozwój uczelni w mniejszych miastach?

Miastotwórczy to taki, który istotnie wpływa na rozwój miasta. Oznacza to tworzenie, a także absorbowanie kapitału ludzkiego, stwarzanie mu możliwości do rozwoju jego jako jednostki, przez co rozwija się miejsce, w którym pracuje. Do prężnego ośrodka akademickiego chętniej przyjeżdżają młodzi ludzie, aby studiować. Łatwiej jest też pozyskać wartościowych pracowników, w tym nauczycieli akademickich z dorobkiem naukowym. Nie należy zapominać, że akademie i uniwersytety w mniejszych miastach są liczącymi się pracodawcami, a studenci stanowią istotny odsetek populacji tych miast. Zbiorowości akademickie generują też zwiększony obrót w usługach, działają stymulująco na kulturę, sztukę, sport i rozrywkę. Poza tym dobrze promują swoje miasta. Uczelnie pełnią istotną rolę integracyjną, łącząc ludzi pochodzących z różnych środowisk i grup. To pozwala na uzyskanie nowych perspektyw i impulsów do zaspokajania istotnych potrzeb ludzkich i budowania lepszego świata.